środa, 3 września 2008

Nowy adres bloga

Witam wszystkich czytelników. Dziś po konsultacjach z piękną Judy (vel. Kamilka) proszę wszystkich o korzystanie z nowego adresu naszego bloga.


To jest nasz nowy i oficjalny adres. Na nieoficjalnym w domenie blogspot.com nie bedzie już aktualizowany i nowe posty beda pojawiac sie już tylko pod tym adresem.

Mam również nadzieje że nowy bardziej przejżysty i prostszy wygląd wam się spodoba.

poniedziałek, 1 września 2008

Nasze lato z wiewiórkami

Dzis spadl na mnie obowiazek umieszczania zdjec :P Kamilka pisala dzis duzo a ja w wolnych chwilach staram sie nadrabiac nasze zaleglosci w umieszczaniu zdjec.

Tym razem kilka zdjec z naszego tygodnia we Wroclawiu i spotkania z Wiewiorkami.

Wiecej napisalem na stronie albumu i pod zdjeciami :P Wystarczy kliknac wiewiorke :)

P1090337

ZOO....wierzaki :)

W sobotę byliśmy w ogrodzie zwierzakologicznym :) Było bajecznie.

Na samym początku poszliśmy napełnić brzuszki. Pizza która zamówiliśmy okazała się jednak niesmaczna( nie sądziłam, że to w ogóle możliwe w przypadku pizzy)opalana szynka z tłuszczykiem miała "trudny smak" a cala reszta też najsmaczniejsza nie była :P Ale my tacy ju z jesteśmy, że eksperymentować lubimy(niestety to czasami powoduje, że można się bardzo rozczarować, ale ciekawość bywa silniejsza :P)

Później jak większość zwiedzających udaliśmy się na tak zwane "karmienie lwów morskich i delfinów" zajęliśmy całkiem jak się nam wydawało dobre miejsca i czekaliśmy. W tle rozbrzmiewały dźwięki "Kaczuch" w portugalskiej wersji i innych uwielbianych przez dzieci kawałków. Biorąc pod uwagę, że Portugalia to bardzo prorodzinny kraj i na parę średnio przypada 3 dzieci a często 4, 5 nio to możecie sobie wyobrazić, że dzieci są wszechobecne i wszystko jest bardzo na nie nastawione i dla nich zorganizowane. To była taka moja mała dygresja :P

Dzieci i rodzice śpiewali i tańczyli. Atmosfera była przyjemna. Występ się zaczął. dwie dziewczyny-bliźniaczki i dwa lwy morskie pokazały co potrafią. Było niesamowicie. Nie sądziłam, że taki zwierzak jest w stanie zapamiętać tyle elementów i stworzyć z tego wspaniała całość. Poza tym widać było, że dziewczyny bardzo kochają swoich podopiecznych i dla nich jest to coś więcej niż praca i show a zwierzaki są z nimi bardzo szczęśliwe.

Na zakończenie każdy "lew" przeszedł się bokami widowni i rozdawał całusy. Niestety nie wiedzieliśmy, że tak będzie, dlatego nam się nie udało. Następnym razem usiądziemy w lepszym miejscu.

Delfinki też były niesamowite:) Dostawały mnóstwo buziaków i pieszczot nio i oczywiście rybki. Na początku każdy płetwalek się zaprezentował a później no cóż to trzeba zobaczyć opowiedzieć się nie da :)

Na początku bałam się, że zwierzaczki nie są tam najszczęśliwsze. Okazało się jednak, że mają się świetnie i są bardzo zaopiekowane.

Następnie poszliśmy na wyciąg którym można się przejechać nad całym zoo. Przeżycie było ekstremalne. Malutka kabinka na stojące dwie osoby a pod nami..... kicie na przykład z tych takich większych i bardziej pasiastych niż domowe, lwy w porze siesty (na szczęście), małpki, bawoły, hipcie....

Po przejażdżce zwiedzanie. Odwiedziliśmy gigantyczne żółwie. Wszyscy glaskali je po skorupie, a Moje Kochanie po główce. Jak inni się zorientowali (szczególnie Ci z małymi łapkami) żółw musiał przyjąć dużo czułości :P

Nakarmiliśmy też żyrafę wyzbieranymi suchymi liściami - nie ma to jak zostać oblizanym szorstkim, długim czarnym języczkiem :P Ahaaa wcześniej zrobiliśmy sobie zdjęcie z niezwykle fotogenicznym lwem morskim który dal mi namiętnego buziaka. Niezwykle niezwykłe doświadczenie :P. Osiołek bidulka też musiał swoje przecierpieć. Pokornie znosił nasze pieszczoty.

Bardzo podobało nam się to, ze każde zwierzątko ma swojego opiekuna. bardzo często pokazują jak i gdzie głaskać zwierzątko i co zrobić, żeby nie zrobić mu krzywdy. Klatki i wybiegi bardzo zadbane i czyste. Zwierzaki maja przestrzeń do życia i wyglądają na zaaopiekowane. tygryski nie maja choroby sierocej, a małpki małpie gaje. same decydują o tym co robią czy chcą być na wybiegu cz schronić się w swoim domku.

Niesamowitym przeżyciem było dla mnie stanie za szyba za którą przechadzał się tygrys. Gdy sie pod nią połozył byliśmy twarzą w twarz. Mogliśmy się sobie przyjrzeć dokładnie :P Po raz pierwszy tez poczułam jakim uczuciem mogłoby być spotkanie się oko w oko w jego naturalnym środowisku i jak niepozorna bym wtedy była.

Byliśmy też odwiedzic nasze ulubienice- WIEWIÓRECZKI :) Odmiana czarno brązowo ruda. Przywitaly nas cieplutkimi języczkami :) Bardzo wesoła parka - podobna do nas- samiczka z lekkim ADHD i samczyk ciekwaski ale stateczniejszy :P

Bardzo podobaly mi sie tez plakaty i tablice dla dzieci z rysunkowymi wersjami zwierzątek ich wielkości, rozmaażania zwyczajów...

Udało mi sie i nie byliśmy tam gdzie są terraria z ośmionożnymi....

Wrażeń było mnóstwo i nie sposób ich wszystkich opisać jak mi coś jeszcze wpadnie to dopiszę :) Jedno jest pewne jeszcze tam wrócimy o gto impreza na więcej niz jeden dzień. Kochanie zrobiło wiele pieknych zjęć i filmików które bardziej przybliżą naszą przygodę:)

Weekend że hej.

Weekend niestety minął. Tak się nam to nie spodobało, że rano nie byliśmy w stanie wstać z łóżka. Krzyś pewnie dopiero teraz dociera do pracy;P na dodatek nie wyspany. Niebo jest dziś dość chmurzaste ale słoneczko sobie nieźle z tym radzi. Wieczory nie są już jednak takie cieplutkie. Szczególnie jesli spedza sie je nad oceanem w krótkich spodenkach i..... skromnej bluzeczce :P To jednak daje szansę na ycie mocno przytulana na rozgrzewkę... i tu pojawia sie pytanie... wziąć sweterek czy lepiej o nim zapomnieć ? :P

piątek, 29 sierpnia 2008

Wiecej zdjęć z Oriente

Dziś jeest dzień dodawania zaleglych zdjęć :P

Więc oto kilka więcej z kolejnego spaceru do Oriente:

Milego ogladania.

Zdjecia z wycieczki na Damaie

Dziś pokaz zdjec z Damai - miejscowosći należącej do glomeracji Lizbony w której bywam praktycznie codziennie :P



środa, 27 sierpnia 2008

Niespodziewanka i plażowanie :)

Uwielbiam plażowanie, spacery brzegiem oceanu, poszukiwania muszelek i przyglądanie się jak tubylcy gdy jest przypływ wyszukują w wodzie smakołyków;) Moje ekscytacja bywa wręcz nieznośna. Niestety kilka weekendów było pochmurnych i jak na złość my właśnie wtedy się tam wybieraliśmy dlatego teraz odczuwam dużą potrzebę wygrzania się na słoneczku. Mamy jednak dla siebie tylko soboty i niedziele, bo w ciągu tygodnie Krzyś rzecz jasna pracuje a ja piszę mgr a szkoda by było wszystkie spędzić podobnie dlatego szukamy kolejnych możliwości. Teraz Kochanie Moje dało mi wybór plażowanie lub niespodziewankę. Hmmm plażowanie mniami ale niespodziewanka..... moja ciekawska natura nie pozwolila mi z niej zrezygnować;) Tak więc wybieramy sie do Evory- mieliśmy tam być w ostatnią niedzielę, ale sily wyzsze sprawily że zostalismy w Lizbonie Oj było wyjątkowo..... :) Planujemy też odwiedzić ogród zoologiczny i wybyczyc się na calego :)

Tak sobie my.....

Dopóki wszystko w naszym życiu toczy się tak jak planujemy, jesteśmy zdrowi i mamy za co zapłacić rachunki nie zastanawiamy się nad tym jak wile mamy i jak wile możemy stracić. Życie jednak toczy się tak że od czasu do czasu jakieś zdarzenie bardzo nam o tym przypomina. Myślę, że tak być musi inaczej nie bylibyśmy w stanie nikogo i niczego docenić. W naszym niedawno coś takiego się wydarzyło.... Co takiego? to niech zostanie tylko dla nas. Jedno jest pewne Mój Krzyś jest moim najlepszym przyjacielem i partnerem. Cały czas mnie fascynuje i intryguje chociaż podręczniki mówią, że zaochanie i namietnośc juz dawno powinny być za nami. My jesteśmy ponad wszystkimi regułami i prawidłosciami. Założenia i prognozy? Zawsze gdzieś poza. To własnie my. Tak jakoś wyszło. "So What ???" We love it. We love our life in that way. Postaram się teraz bardziej doceniać to co mam i cieszyć się tym w każdej sekundzie.... i nadal jak do tej pory celebrować wszystko to co czyni nas tak szczęśliwymi...

piątek, 22 sierpnia 2008

Kinowanie

Wczoraj byliśmy w kinie. Było jak zwykle wspaniale :) Komedia- "Get smart". Komedia byla świetna. W kinie były same sztywniaki tylko my mieliśmy ubaw- nasze podwójne ha ha ha i cisza na sali w tle ;) Popcorn jest koloru miodowożółtego i są dwie wersje: na słodko i na słono. Byliśmy jednymi z niewielu kupujacymi słona wersję ;) był bardzo słono słony- jakby przed podaniem wykapali go w ocenaie ;) Poza tym ma maslany smak, a zapach masła unosi się wokól calego kina. Na poczatku mnie mdlił a teraz już się nawet do niego przyzwyczaiłam.Kochanie mnie nim cały czas nim straszyło a okazła się bardzo smaczny. Uwielbiam wspólne kinowanie. Objrzeliśmy wczoraj zwiastuny kilku komedii i już mamy plany na kolejne wypady :) Juz się nie mogę doczekać :)

Praca mgr.

Jestem w trakcie pisania pracy magisterskiej. Pochłania mi większość czasu gdy Mój Skarb jest w pracy. Teraz jestem na etapie zamykania części teoretycznej. Czasu mam coraz mniej ale mam nadzieję, że uda mi się dopiąć wszystko na czas. Coraz bardziej podoba mi się to o czym piszę i ciesze sie, ze ostatecznie mam taki właśnie temat. pisanie o relacjach małżeńskich, róznicach plciowych jest bardzo ciekawe. Milcia jest juz Panią Psycholog ma już za soba kilka minut wstydu jak sie mówi o obronie i zamknela etap zycia pod dumna nazwa studia;) Ciesze się, że mialam Ci okazję pogratulowac Kamiś i jestem bardzo ciekawa Twoich opowieści z wyprawy na Krym:) Jak tylko wróce do wrocka pójdziemy na rożek firmowy i mi wszystko opowiesz-nio a na pewno większą wiekszość ;) Bardzo tęsknię za naszymi rozmowami. Całuje Cię bardzo bardzo gorąco.

Nasz nowy adres: Hotel A

Przerwa w pisaniu była bardzo długa.Część z naszych czytelników może nawet pomyślała że już nie będziemy rozwijali naszego bloga. My jednak będziemy, będziemy rzecz jasna :)

Przez ostatnie miesiące wiele się w naszym życiu wydarzyło, a dni mijały tak szybko i tak intensywnie i tak razem, że jakoś tak po prostu wyszło. Myślę że po prostu bardzo chcieliśmy przezywać ten czas i się nim zwyczajnie delektować.

Wiele tygodni spędziliśmy z dala od siebie co było dla nas trudnym doświadczeniem. Wiem, że wielu ludzi żyje w ten sposób na co dzień ze względu na charakter pracy lub wewnętrzną potrzebę. Szczerze ich podziwiam i ciekawi mnie bardzo dlaczego takie życie daje im spełnienie. Myślę też że żadne pieniądze nie są w stanie zrekompensować tego że ukochana osoba jest daleko Jeśli naprawdę zależy komuś na tym by być blisko swojego Ktosia robi wszystko, żeby tak właśnie było. Nie wierzę też w to, że ludzie mogą się dobrze poznawać żyjąc ze sobą na odległość. Moja cudowna koleżanka Beatka powiedziała mi kiedyś, że czasem trzeba wybrać to co jest lepsze dla dwojga, dla rodziny chociażby to jedno miało zrezygnować z czegoś wspaniałego lecz tylko dla siebie. Myślę że to bardzo piękna i dojrzała myśl.

Pozdrawiam Cię gorąco Bea i bardzo bardzo mi Ciebie brakuje. Chętnie zabrłabym Cię teraz na portugalskie Espreso z Brownie-pyszna czekoladowa rozkoszą :) Jestem też ogromnie ciekawa opowieści z Twojej rodzinnej wyprawy do Norwegii :)

wtorek, 5 sierpnia 2008

My w Portugalii

ostatnio coraz czesciej bywamy w Portugalii :) Dla osob zainteresowanych ta tematyka zapraszamy na:


Tam bedziemy bardziej koncentrowac sie na tematyce poswieconej Portugalii. Jak narazie mozna znalez tam linki do naszych/moich starych zdjec z "wycieczek" do Portugalii :) Ale z dnia na dzien bedzie tam coraz wiecej informacji o kraju, ludziach, jedzeniu i wszystkim co tu znajdujemy.


Oczywiscie nadal bedziemy prowadzic tego bloga a wpisy i zdjecia o nas z Portugalii beda pojawialy sie w obu blogach :)

poniedziałek, 4 sierpnia 2008

Nic nie robienie

Widac ze nic nie robimy :)

Prawda jest taka ze lezenie na plazy i zabawy w ociekajacym sloncem piachu, zbieranie muszelek jest cikawszym zajeciem niz siedzenie przy komputerze :P

Wiec w wielkim skrocie....

Tydzien temu wrocilem po trzy miesiecznym pobycie w Lizbonie, z czego okolo polowy spedzilem z Kamilka :) Slonce, ludzie i ocean... zupelnie inaczej niz we Wroclawiu.

Ostani tydzien lipca byl straszny, we Wroclawiu bylo strasznie goraco i duszno, komunikacja miejska chalasowala tak ze myslalem ze.... juz nie dam rady, ale pkp tez nie jest lepsze. Ciekawe czy ktos sprawdza poziom halasu w sirodkach komunikacji zbiorowej, wg. mnie jest trasznie!!!

Nasi czytelnicy tez wybrali sie na wakacje... jedni blizej drudzy dalej, no i my tez :)

Ja juz jestem spowrotem w Lizbonie a Kamilka juz nie dlugo bedzie tu ze mna :)

Postaram sie przygotowac kilka galerii z ostatnich 3 miesiecy i w ciagu kilku dni zamiescic odnosniki.


Ktos kiedys napisal.. "pewna para z Wroclawia" - chyba powoli stajemy sie "pewna para z Lizbony " :P

czwartek, 12 czerwca 2008

Oj boli.

Dzis byłam na zabiegu usunięcia ósemki.bardzo mnie boli dlatego staram się zająć czymś moja uwag ęi odwrócić ją od rozrywającego szczękę pulsowania. Strach i stres był ogromny ale zespół lekarzy wyborny.Dowcipkowali nawet mi śpiewali.Później zamiast do domu poszłam na wpis było całkiem całkiem, dopiero w drosze powrotnej gdy znieczulenie zaczęło puszczać przypomniałam sobie co dziś sie wydarzyło.
Nie jest łatwo Moje Słoneczko w Lizbonie a Mamcia w USA.Dobrze że sa dziadziusie a w tym niezastąpiona Babunia która notabene jeste teraz u mnie :)Bardzo tesknie i teraz szczególnie chciałabym sie przytulić do mojego Skarba, ale wiem że On cały czas jest przy mnie i trzyma mnie za łapke i mysli i martwi sie i KOCHA GORĄCO.O jak sobie o tym myślę to odrazu mniej boli :)
Jutro kończę badania a już za tydzień z grosikami będe daleko daleko czyli w końcu blisko bliziutko RAZEM RAZEM.Wylot mam w piątekOdliczam dni juz od dawna... myślę tez że mogę śmialo napisać odliczamy :)
Będe co prawda pisała pracę mgr ale to nic z wszystkim damy sobie radę teraz mocno w to wierzę:) RAZEM GÓRY MOŻEMY PRZENOSIĆ
Jestem bardzo bardzo dumna z mojego mężczyzny z tego że jest doceniany w pracy i pokazuje swój olbrzymi potencjał:)Nawet gdy inni wątpią i szukają przeszkód ja wierzę w Ciebie bardzo mocno Aniołku i wiem jak wiele z siebie dajesz.

czwartek, 5 czerwca 2008

My i HP

Dziś znalazlem ciekawy news na wyborczej :)




Oto link do calego newsa.


Pozdrawiam :)

sobota, 31 maja 2008

Lisboa part 1

Niunia już jest we Wrocławiu - co oznacza że nasz pierwszy wspólny pobyt w Lisbonie się zakończył i czekamy na sastępny :)

W związku z czym zamieszczam kilka zdjęć z naszym udziałem:

Linki do albumów:

Miłego oglądania, zapraszam do dodawania komentarzy pod wpisem i zdjęciami :)

Dziękuje Kochanie że pisałeś i piszesz gdy mnie przez dłuzszą chwilkę nie było:)A ja powoli wracam znowu do skrobania:)
Pobyt w Lizbonie byl nie do opisania cudowny.Wyobraźcie sobie że jesteście w kraju pełnym uśmiechu i radości z małych rzeczy z mężczyzną życia który zapewnia Wam wspaniałe wrażenia dzień po dniu, w kraju w którym nikt nie pędzi na złamanie karku a rodzina jest ważniejsza od pracy...gdzie dorsza przyżądza się na 365 sposobów a jazda komunikacją miejską dostarcza tyle samo wrażeń co rollercoaster ;)Dziękuję Skarbie za niezapomniany i niezwykły czas razem :)

sobota, 17 maja 2008

Oczkiwanie na wakacjowanie :)

Ponieważ Niunia ma dużo pracy - nauka, praktyki, ćwiczenia,... więc ja pobawię się w pisanie :)


Tak w skrócie to ja jestem w Lizbonie a mój Skarb stara się zrobić wszystko by przyjechać do mnie jka najszybciej :)

A że idzie jej calkiem dobrze więc bedzie to już wkrótce :P Wtedy napiszemy więcej i z fotosami :)

wtorek, 29 kwietnia 2008

Moje kilka dni we Wroclawiu

UWAGA !!! bedzie bez polskich literek :)

Teraz juz moge napisac ze w te 3 tygodnie mojego pobytu we Wroclawiu odpoczolem sobie i spedzilismy razem z Niunia cudowne chwile. Jak by tego bylo malo juz prawie osiedlil bym sie na stale (mialem podpisac umowe wynajecia mieszkania) ale w ostatniej chwili okazalo sie ze to nie bedzie konieczne. Dostalem nowe... zadanie do zrobienia w... Lizbonie :)

Wiec teraz Niunia stara sie zrobic wszystko by jak najszybciej do mnie przyjechac. Ten wyjazd jest trosze dluzszy i zachaczy o wakacje wiec temat wyjazdu na wakacje mamy rozwiazany :)

A nizej kilka zdjec z Lizbony wiosna:

From Campo Pequenuo to Rio Tejo

sobota, 22 marca 2008

Come back :)

Przepraszam za mój angileski, ale mieszanka angielskiego i holenderskiego w wydaniu ludzi ze wszystkich zakątków świata robi swoje :P Czasami nie mogę uwierzyć jak taki mały kraj mieści tylu obcokrajowców, chyba jest ich tu więcej niż w całej Polsce :P - i chyba wiem dlaczemu :)

Ale koniec smutów - już za kilka dni będę znów w naszym pięknym i rozkwitającym wiosną kraju w związku z czym będziemy urządzać polowania na rude biegacze po parkowe no i nasz Wrocław o nas nie będę pisał bo to banał - będziemy na większości zdjęć.

Pozdrówka z RLD City :)

My office

A dla ciekawskich zdjęcia biura w którym pracuję ( nie nie pracuje na tej stacji :) swoją droga na tej stacji krzyżują się dwie linie kolejowe, metro i kilka linii autobusowych. Metro i jedna z linii kolejowych (full dupleks) jest na drugim poziomie, pierwsza (3 perony full dupleks) na poziomie zero, a to tylko stacja na przedmieściach.

Dla nie zorientowanych tam nie ma nazwy firmy dla której pracuje :)

My office :)

Zdjęcia z wycieczki po Amsterdamie

A to są nasze zdjęcia ze spaceru po Amsterdamie - tu naprawdę można kupić rzeczy których w Polsce nie ma :) a jak są to....

O to mały przedsmak. W końcu Amsterdam to nie tylko RLD :)

Obiecane fotoski

To są fotoski zrobione przez mojego Skarba :)

Prosimy podziwiać i chwalić w komentarzach ile tylko macie sił :)

piątek, 21 marca 2008

Aerobox i inne piłki :)

Hmm Dziś pomyliłam sie i na fitness pojechałam zamiast do Magnolii na Czysta.Okazało się, że trafiłam na zajęcia o dumnej nazwie AEROBOX i na własnej skórze doświadczyłam treningu bokserskiego.Byłam zadowolona bo kondycha u mnie jak się okazuje niezła ale techniczne wykopy to wyzwanie. Pot lał się strumieniami a ja zastanawiałam się jak można robić takie przeskoki i z shake dance do boksu startować;)

Później zostałam na piłkach - po raz pierwszy.Niestety nie wiedziałam że piłki różnią się wielkością i jak na złość wybrałam największą dobra do ćwiczeń dla kogoś kto ma 190cm Przy moim 160 w kapeluszu..... Nie śmiać się mi tu to sprawa poważna...Tak tak ale wyobrażać można ;)j Gosia się później nieźle ubawiła moja opowieścią. Śmiałyśmy się, że wisiałam na piłce i wyglądałam jak Prosiaczek na baloniku Kubusia.Już nie mówiąc że podniesienie jej było nie lada wyzwaniem ;)

Czekam na kolejne wyzwania:)

Wielki powrót: :)

We wtorek po raz pierwszy od 9 tygodniu byłam na aero. Fajniusio bo z Beatka i na zajęciach Agi, które uważam za najlepsiejsze.Miała na mnie oko i nie pozwalała, żebym przesadziła.. troszkę mnie pilnowała;)

Następnego dnia zakwasy, ale radość z powrotu sprawiła, że zupełnie mi nie przeszkadzały:)Znowu jestem w swoim żywiole.Znowu mogę poczuć ta radość z pokonywania własnych słabości...i z osiągania nowych sprawności...a przede wszystkim świetnie się przy tym bawić.

W przyszłym tygodniu już wracam na hip-hop i shake dance.Mam w sobie tyle energii i radości... i łatwiej znoszę samotne popołudnia i wieczory...

Odliczanie...

Widzę jak świetną i zgraną jesteśmy drużyną.... może dlatego pakowanie walizki to kwestia 40 minut a ustalanie co robimy to kwestia kilu spojrzeń lub kilku słów.

A dreszczyk emocji który czuje gdy ląduję samolot i Moje Kochanie pojawia się w hali przylotów jest nie do opisania.I ten uśmiech na jego twarzy gdy nasz wzrok sie spotyka i pierwszy pocałunek...Wtedy czuje całym sercem raz jeszcze na nowo jak jestem szczęśliwa i jak nam dobrze razem.

Teraz odliczamy dni-dosłownie i w przenośni;)Mamy bardzo ograniczony kontakt skypowy dlatego jest jeszcze trudniej niż zwykle.Mamy jednak swoje sposoby na to żeby ukraść choć chwilkę.

Za tydzień o tej porze będę już na lotnisku...od jutra z górki:)

Święta Wielkanocne osobno fizycznie ale serduszkami razem

wtorek, 18 marca 2008

Weekend we Wrocławiu

Ostatni weekend spędziliśmy razem we Wrocławiu. To zadziwiające jak wiele można zrobić w ciągu kilkudziesięciu godzin razem. Działo się działo :)

Zdjęć nie będzie - bo nikt nie myślał o ich robieniu :) - A co się działo? - no cóż, to juz nasza tajemnica.

Za jakiś czas postaramy się umieści zdjęcia z Amsterdamu.

Kama:

Ten niecałe dwa dni jak zwykle gdy Kochanie wraca na weekend były szalone i zwariowane.Za każdym razem obiecujemy sobie, że zwolnimy i nic nie będziemy musieli poza oddaniem ciuchów do pralni, ale zawsze wydarza sie coś niespodziewanego.Jakiś fryzjer, zakupy, odwiedziny.Czas płynie wtedy jak szalony.... z reszta jak zawsze gdy jesteśmy razem;)

Sobotni wieczór był niezwykły.Szczegółów zdradzać nie zamierzam.Kolacja, spacer,i bukiet 16 pięknych tulipanów wręczony dokładnie o północy mówią same za siebie...Każdy płatek będzie zasuszony i zachowany już ja o to zadbam :)

Pojawia sie ciągłe uczucie niedosytu..a może powinniśmy tak, a jeszcze to a może tamto..a ja widzę tykający zegar...za mało przytuleń, spojrzeń...bliskości.

sobota, 8 marca 2008

8 marca :)

Jak podaje CNN dziś jest 8 marca. Drugie (po świecie lasu i walentynkach) najważniejsze święto na naszej planecie.

Postaram się pominąć wstęp merytoryczny i argumentacje za (bo spróbowałbym być przeciw !!! :P ) i od razu złożę swe uwielbienie na ręce kobiet tego świata :)

A dla mojej kochanej kruszynki śliczniutkie kwiatuszki i ogromne gorące tulenie za to jaka jest wspaniała i ileż radości potrafi dostarczyć jednym małym uśmieszkiem.

Pozdrawiam Wszystkie Kobiety

To przepiękny kwiatuszek..Najpiękniejszy na świecie.Jestem bardzo szczęśliwa kobietą.. o tak bez wątpienia,a Mój Mężczyzna jest po prostu wspaniały.Bardzo się wzruszyłam i rozmarzyłam.Teraz ponad wszystko chciałabym Cie przytulić i podziękować.. przy Tobie rozkwitam i promienieję a w sercu budzi sie wiosna :)

KOCHAM CIĘ PROMYCZKU

Twoja Kobieta

poniedziałek, 25 lutego 2008

My @Amsterdam

Witam wszyściutkich !!!


To już nasz drugi tydzień w Amsterdamie :) Wspanale jest byc razem a szczególnie w weekend - gdy nie trzeba nigdzie wstawac i mozna spac do poludnia a na sniadanie zjesc borówki :)

Juz za kilka dni znow bedziemy we Wroclawiu i postaramy sie napisac wiecej o wrazeniach z Amsterdamu no i zamiescic kilka zdjec :) - tak dla zobrazowania.


Pozdrowienia dla wszystkich i do zobaczenia :)

niedziela, 10 lutego 2008

Nowa możliwość...

Właśnie jesteśmy w trakcie trwania kolejnych dni bez siebie przy sobie. Niunia (nie wiedzieć czemu) pomyślała że "co cię nie zabija to cię wzmacnia" i powiedziała że musimy jeszcze bardziej wzmocnić naszą miłość. I chyba chodziło jej najbardziej o wzmocnienie mojej miłości do niej bo wysłała mnie do Amsterdamu, miasta bardzo.... a poszukajcie sobie w wikipedi/googlach co jest ciekawego w Amsterdamie (ale bez przesady z tym wierzeniem w to co tam wypisują). Jak na razie nie dałem się żadnej z pokus :P Ale jakby co to Niunia i tak wyjdzie na tym dobrze - bo jest to miasto bardzo multikulturowe i dobrze zaopatrzone co dla Kobiety oznacza - LISTĘ zakupów do zrobienia :P

Pozdrawiam wszystkich i mam nadzieje że ten mój mały skrzat też weźmie się do pisania :)

A dla wszystkich spragnionych mocnych wrażeń i widoczków z Amsterdamu zapraszam do Naszej galerii. Jak nie wiecie gdzie to jest to piszcie, ale stali czytelnicy powinni wiedzieć, adres był w którymś ze starszych postów.

wtorek, 29 stycznia 2008

Ciszaaaa

U Nas dużo się dzieje...i jakoś nie wiadomo dlaczemu na pisanie czasu brak............
Tak w filmowym skrócie:
Byliśmy na Targach ślubnych
Obejrzeliśmy w kinie "Jestem legendą" i cudowne wiewióreczki z rozpieszczalskim Teodorkiem.
Byliśmy na szalonym wyjeździe w Poznaniu.
Nabyliśmy ekskluzywny biustonosz specjalnie dla mnie.
Przez alergie niewiadomego pochodzenia stałam się prawie maściomanka.
Moje Kochanie całkiem niedawno nabyło nową elektroniczną zabaweczkę.
Do oddania na pojutrze mam prace której jeszcze nie zaczęłam pisać.
Jestem po kilku godzinach z trójka małych Starzyńskich a jestem zupełnie nie zmęczona(są naprawdę kochane).
Mam śliczną nową drukarenkę.

P.S Bardzo dziękuję za wsparcie ostatnimi czasy.
Moje Kochanie-byłeś cały czas przy mnie.
Beatko wspaniale mnie wspierałaś wspierasz i radzisz.
Kamiś zawsze pamietasz i dajesz mi pozytywna energię.

Kilka słów ze strony,... sami wiecie kogo :P

Filmiki jak zwykle bardzo fajowskie :) i miło było się po oglądać na ekran :P
Ale żeby nie wyjść z rytmu pojechaliśmy do Poznania, fajne miasto, myślę że mogą być szczęśliwi że są "prawie jak Wrocław", i jak będziemy szukać jakiejś daczy na prowincji myślę że będzie można rozważyć jej lokalizacje właśnie tam, swoją drogą pozdrawiam wszystkich tam mieszkających - macie farciora zawsze mógł się trafić Kraków (dla niewtajemniczonych gorzej :) )


No a Niunia popsuła jedną drukarenke i naciągła (nie mnie) na nową,... całkiem fajna jest :P

piątek, 11 stycznia 2008

Porwanie.

We wtorek po african dance schodzę sobie po schodkach, a na dole któż to taki na mnie czeka.... ?Kochanie Moje z zamiarem porwania mnie na spacero-jedzonko.Było późno więc wybraliśmy się do KFC na kurczaczka.Był pyszny, a my mogliśmy spędzić ze sobą chociaż para chwilek.

Później poszliśmy na spacerek.Pogoda była cudna.Cieplutko i tak jakoś wiosennie.jak na zamówienie.

A ta niespodziewanka okazała się nie być ostatnią.. Dostałam podarek w postaci kalendarza na moje zapiskowe pamiątki:)Hmmm Mój Skarb kupił chyba najwięksiejszy jaki był do kupienia :)

Dziękuję Skarbie.Jesteś wspaniały.To był wspaniały niespodziewany wieczór razem:)

Kinowanie

W niedziele byliśmy w kinie na "Skarbie narodów".Pierwsza część mieliśmy na świeżo, bo obejrzeliśmy kilka dni wcześniej.Film świetny.Dobre połączenie akcji, humoru i faktów historycznych.Nicholas jak zwykle zagrał z dużą aktorską klasą.Mieliśmy ze sobą stanowczo za mało popcornu ;) bo filmik jest całkiem długi(130 minut) i tak jakoś skłania do sięgania do kubełka ;)

Zamiast foteli powinny być kanapy dwuosobowe ;) hmm może ktoś kiedyś na to wpadnie.Można by było się wygodnie przytulić a nie uciekać sie do sprytu i kombinacji akrobatycznych ;)Chociaż nie powiem nie powiem to też ma swój urok...

Uwielbiam te nasze kinowe wypady.Są tak jakby magiczne.Myślę, że Moje Kochanie wie co mam na myśli....

Już za kilka dni znowu wyruszymy.Na co to się jeszcze okaże.Na razie przodują"Alvin i wiewiórki"-ciekawe dlaczego... ? ;) i"Jestem legendą" a końcem miesiąca"American gangster"

niedziela, 6 stycznia 2008

Ranny ptaszek.

To dziwne ale dziś wstałam niebywale wcześnie.

Za oknami deszcz.Świetny czas na poranek lub wieczór z książką albo na czas z drugą połówką pod kocykiem przy filmie:)Polecam :)

Mamcia za chwilkę wyjeżdża.Biega zastanawiając się co na siebie założyć.Współczuje Jej mokrej podróży.

A ja wracam do książki....czekając na Moje Kochanie :)

sobota, 5 stycznia 2008

Ah te plany...

Siedzę sobie z maseczka na twarzy i pomyślałam, ze warto by cosik skrobnąć.
Ostatnio intensywnie marzymy i planujemy... a właściwie to planujemy marząc po cichu o realizacji, bo z śmiałymi planami to rożnie bywa.Okazuje się , ze namnożyło się tego sporo i przychodzi nam to z niewiarygodną łatwością :)

Realizacja zaczyna sie od zaraz.... a właściwie od jutra.Rezerwacja miejsc na"Skarb narodów" jest tego namacalnym dowodem.Podobała nam się bardzo pierwsza część, więc poszliśmy za ciosem i idziemy do kina na drugą część.

Na jutrzejszy obiadek czeka pyszna zapiekanka, a deserek też jest przewidziany :)

A najwięksiejszym deserkiem jest Moje Kochanie !-Nie mogę sie Ciebie doczekać Skarbie :)

Teraz czeka nas gorący okres przed sesją.Mam do napisania pracy i zbliżają się zaliczenia wiec korzystamy z każdej chwilki :)

P.S Buziaczki dla całej familii Starzyńskich(w szczególności tych dużych, żeby zdrówko szybko wróciło :))

P.S Gorące całuski dla Milci z która nie widziałam się już prawie trzy tygodnie....